„Dancin’ Fool” znalazł się na jednym z najpopularniejszych i najlepiej sprzedających się albumów Zappy „Sheik Yearbouti” będącego wzmocnionym studyjnie zapisem utworów odgrywanych w trakcie tras koncertowych z roku 1977 i 1978. W okresie tym Zappa dysponował naprawdę doskonałym składem personalnym. Zespół tworzony był bowiem przez znanego później z King Crimson Adriana Belewa, świetnego perkusistę Terry’ego Bozzio, grającego na instrumentach perkusyjnych Eda Mana czy znanego z wcześniejszych występów z Zappą Napoleona Murphy’ego Brocka. Utwór typowo rozrywkowy, tyczący się błahej kwestii, w typowym prześmiewczym duchu Zappy zdolnego do napisania kompozycji o każdej najbardziej przyziemnej kwestii (w swoim repertuarze ma na przykład utwór o kuchennym bałaganie). Do utworu o nieporadności na parkiecie osoby, bardzo chcącej poprawić swoją technikę tańczenia Zappa wplótł jednak ciekawe autobiograficzne kwestie. W roku 1971 podczas koncertu w Anglii Zappa został zepchnięty do fosy otaczającej scenę. Atak był dziełem jednego z w cudzysłowie „fanów”, który podał dwa wyjaśnienia swojego czynu: twierdził, że Zappa znacząco mrugał do jego dziewczyny (co było nieprawdą, ponieważ na scenie publiczność była po prostu dla muzyka niewidoczna) bądź, że Zappa nie dostarczył „produktu” godnego ceny biletów. W konsekwencji ataku Zappa doznał poważnych obrażeń, w tym pękniętej krtani oraz wielokrotnego złamania nogi. Ta, po zrośnięciu była krótsza od drugiej, powodując dotkliwe bóle kręgosłupa.

FRANK ZAPPA – NADCHODZI NOWA WERSJA KULTOWEJ AUTOBIOGRAFII NAKŁADEM IN ROCK MUSIC PRESS

Miłośnik Doo Wop, producent, muzyk, zjadliwy krytyk amerykańskiego konsumpcyjnego społeczeństwa, przeciwnik narkotyków, miłośnik chilli con carne i swobód obywatelskich. Kompozytor, genialny gitarzysta, twardy charakter i band leader wymagający absolutnego posłuszeństwa muzyków oraz nieograniczonych umiejętności improwizatorskich. Frank Zappa niejako wbrew sobie wdarł się do głównego nurtu sceny muzycznej lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, co osiągnął nie chodząc na żadne kompromisy. Jego koncerty były zawsze niepowtarzalne, płyty intrygujące i kontrowersyjne a wąs najsłynniejszy w historii muzyki popularnej. Zappa całą karierę zbudował na własnych warunkach, chociaż pozbawiony złudzeń odnośnie możliwości percepcyjnych odbiorców jego muzyki wprowadzał wiele elementów rockowych, którymi w gruncie rzeczy gardził. Pisał teksty piosenek, których nie zacytowałyby żadne anglojęzyczne media, ponownie bawiąc się konwencją i purytańskimi podwalinami amerykańskiej moralności. Nie miał litości dla polityków, subkultur, konformizmu i częstokroć również dla słuchaczy, których uważał za bezrefleksyjnych nabywców produktu, jaki im dostarczał.

Jak sam mówił, nigdy nie był muzykiem rockowym, nie utożsamiał się również z progresywem, który jego zdaniem nie miał wiele wspólnego z „postępem” muzycznym. Zdarzało mu się nagrywać płyty jazz rockowe, ale nie miał przesadnie wysokiego mniemania o wielu spośród jazzmanów.  Twierdził, że umie zagrać na gitarze jedynie to, czego wcześniej się nauczy, co nie przeszkadzało mu wypracować jednego z najbardziej rozpoznawalnych stylów gry, cechującego się rozwlekłymi i intrygującymi solówkami.  Twierdził, że nie ma przyjaciół a jedynie pracowników a jednak potrafił wydobyć to, co najlepsze od wielu wybitnych muzyków, którzy z nim współpracowali, a grali dla Zappy chociażby George Duke, Terry Bozzio, Steve Vai, Vinnie Colauita, Adrian Belew czy Eddie Jobson. Co jednak najdziwniejsze, mało kto zdaje się słuchać jego albumy, ale wszyscy znają Zappę. W ramach zainicjowanej właśnie serii postaram się przedstawić Państwu piętnaście utworów Franka Zappy, które bez wątpienia warto poznać. Jest to jednak oczywiście wybór subiektywny i absolutnie nie chronologiczny.

(Łącznie odwiedzin: 85, odwiedzin dzisiaj: 1)