Na tę płytę czekałem od kiedy tylko dotarły do mnie informacje, że pojawi się sumptem Malignant Voices. Za Weresoul stoi nie kto inny, jak znany z przede wszystkim z Sauron i Narrenwind Artur „Evil” Zagoździński. To już świadectwo nie tylko jakości, ale i tego, że nie będzie to płyta prosta, która łechta trendy i szuka jak największego poklasku. O nie, tu będzie się działo, a i nie będzie to dzieło płytkie ani oczywiste!

„Weresoul” to przede wszystkim płyta, za którą stoi konkretny koncept. W ciągu trzydziestu trzech minut materiału dostajemy sześć historii utrzymanych w konwencji horroru, a zespolonych postacią tytułowego Weresoul – demonicznego pożeracza grzesznych dusz. Każda z opowiedzianych tu historii została w booklecie opatrzona oddzielną grafiką (autorstwa Kima Holma, również odpowiedzialnego za okładkę i co tylko w warstwie graficznej – poza logiem) i stosownym wstępem. Ależ w tym momencie kłania się tutaj twórczość Kinga Diamonda, która to z pewnością zainspirowała twórców albumu, bo jest to też po części dzieło Marcina „Warmwooda” Stępnia. Jest on nie tylko odpowiedzialny za wokale na płycie (swoją drogą bardzo zróżnicowane, zależnie od klimatu kompozycji), ale również dorzucił swoje trzy grosze do tekstów. Co do samej muzyki, prym wiodą tu partie gitar. Czasem wygrywające fajne, zapadające w pamięć motywy, czasem nieco połamane, wielowarstwowe i zakręcone, tak jak same kompozycje (siłą rzeczy kłania mi się tutaj czasem Narrenwind, zwłaszcza z pierwszej płyty). Każdy z utworów ubogacony jest odpowiednim intrem i tłami dźwiękowymi, które budują nam atmosferę i klimat krążka. Dodając do tego wokale i historie kryjące się za każdym z tekstów, dostajemy bardzo ciekawe i ambitne dzieło z oryginalnym pomysłem.

Weresoul nie da się zaszufladkować do jednego konkretnego stylu, to po prostu kawał dobrego Metalu czy po prostu kawał świetnej, dojrzałej muzyki. Maluje nam nie tylko kompleksowy, dźwiękowy pejzaż nasycony mrokiem, niepokojem i lekka nutką dreszczyku, ale i sporo emocji, dzięki którym album nabiera jeszcze większej wartości. Czy będzie to moja płyta roku? Są na to spore szanse.

Przemysław Bukowski

 

Metalu Pamiętaj! Już niedługo premiera książki „Ryk Bestii”

(Łącznie odwiedzin: 83, odwiedzin dzisiaj: 1)