Dobrze jest mieć tę świadomość, że weterani sceny wciąż mają się dobrze i potrafią nagrywać płyty, może już nie tak wybitne jak w czasach swojej świetności, ale wciąż bardzo dobre, dające swoim słuchaczom muzyczną satysfakcję. Dowodzony przez LG Petrova Entombed A.D. jest świetnym tego przykładem. Mimo iż działa już bez swoich dawnych kolegów z Entombed, to z albumu na album przypomina z coraz to większą mocą tak znakomite płyty, jak chociażby „Wolverine Blues”, „Clandestine” czy „Serpent Saints”. „Bowels of Earth” to jakby suma tych tytułów i materiał, który przebił zarówno brzmieniem, riffami, jak i energią zarówno „Back to the Front”, jak i „Dead Dawn”. Entombed A.D. jawi się jako twór pielęgnujący dziedzictwo dawnego Entombed, gdy starzy przyjaciele Petrova zdali się już niemal całkowicie dać za wygraną z tworzeniem jakiejkolwiek muzyki pod tym szyldem.

„Bowels of Earth” serwuje nam przede wszystkim kawał solidnego, szwedzkiego Death Metalu polanego Death ‚n’ Rollowym sosem (z jakiego niegdyś Entombed, który ten styl opatentował, był dobrze znany), niosąc w sobie również to wypracowane niegdyś przez zespół sztokholmskie brzmienie. Tak jak dwie poprzednie płyty Entombed A.D. nie zrobiły na mnie aż takiego wrażenia („Dead Dawn” był blisko), tak najnowszy album trafił do mnie już po pierwszym odsłuchu i bez zbędnych kalkulacji. To jest to, czego od nich oczekiwałem. Płyta aż kipi energią już od pierwszych minut i autentycznie wciąga. Tego symptomu na poprzednich nagraniach nie zauważałem, kończyły się i tej chęci do „play again” jakoś specjalnie nie było. Tutaj owszem (utwór tytułowy to przedsmak tego, o czym tu mówię). I, co ważne, te 36 minut, które trwa „Bowels of Earth”, jest strzałem w dziesiątkę, jeżeli chodzi o ten konkretny materiał i jego styl, estetykę. Płyta jest skondensowana, dynamiczna i gna do przodu od początku do końca, zero zbędnych zabiegów i szansy na to, że jakieś dźwięki niepotrzebnie się powielą. Co tu urzeka szczególnie to ten swoisty, szwedzki piach, cofający o niemal 20-kilka lat wstecz. Stary, dobry, Szwedzki Death Metal w całej swej krasie. Wrażenie bezcenne i niezastąpione!

Wiadomym jest fakt, że wychodzi obecnie całkiem sporo świetnych albumów w ramach Metalu Śmierci; mam tu już na myśli ogół klasyki w świeżym, wartościowym wydaniu. Takie na przykład Entrails, Gruesome lub Outre-Tombe (tak na marginesie, tych gości sprawdźcie sobie koniecznie!). Łatwo jest w takiej sytuacji przechodzić obojętnie wobec – często już wypłukanych z dawnej ikry – płyt dawnej gwardii.

W tym momencie Entombed A.D. wciąż pokazuje, że starzy wyjadacze, niegdyś twórcy gatunku, wciąż mają się dobrze i nie powiedzieli ostatniego słowa. Wciąż stać ich na bardzo dobre płyty i nowe pomysły, twórczą wenę w obrębie swojego charakterystycznego stylu. I ten fakt niezmiernie cieszy. Cieszy to, że era bogów Death Metalu nie dobiegła jeszcze końca, a „Bowels of Earth” ogłasza to wszem wobec!

Przemysław Bukowski

 

 

(Łącznie odwiedzin: 173, odwiedzin dzisiaj: 1)