Po 3-letniej przerwie powraca z kolejnym materiałem ostrołęcki Karrakan, po raz kolejny racząc nas swoją autorską, rockową mieszanką w której przewija się cała masa muzycznych wpływów. W stosunku do ich wcześniejszych nagrań z pewnością jest bardziej dojrzale, jeżeli chodzi o warsztat i brzmienie.

Same kompozycje – mamy ich tu 4, z czego 3 premierowe – trzymają formę, poziom i estetykę poprzedniej EPki (niestety nie jest to jeszcze pełen album). Nadal mamy tu do czynienia z dosyć oryginalnym, powiedziałbym nawet nowatorskim podejściem do łączenia elementów rocka, metalu, bluesa, punka, dodając do tego cień jazzu, linie saksofonu i elementy poezji (mowa tu oczywiście o tekstach utworów). Jedyną różnicą w stosunku do poprzednika może być fakt, że te kompozycje są tu podane w nieco bardziej zadziornej, ostrzejszej formie. Jest na bogato, jednym słowem. Mimo tego urodzaju formy i treści, do tej pory wydaje mi się to wszystko koncepcyjnie mocno niespójne i do końca tego pomysłu nie chwytam, ale myślę, że dla sporego grona słuchaczy może to mieć swój urok. W końcu ciężko jest nie być subiektywnym w kwestii sztuki. Aczkolwiek ta paleta muzycznych barw na pewno wyróżnia Karrakan i absolutnie nikogo tu nie kopiują. Udało im się stworzyć coś totalnie swojego. W utworach, z jakimi zetkniecie się na niniejszej EPce, usłyszycie riffy inspirowane Black Sabbath, Iron Maiden czy Deep Purple, którym towarzyszyć będą dźwięki saksofonu, poezja – wyśpiewana, a to czystym, a to mocnym i chropowatym wokalem. Będą gitarowe galopady, cięższe pasaże, sporo melodii, a i klimatyczne zwolnienia (tu właśnie kłania się coś z muzyki klubowej, jazzowej), czy też instrumentalny jamming, jaki otwiera ten materiał. Coś totalnie dla tych, którzy podróżują po najróżniejszych odmianach muzyki, szukając czegoś dla siebie. Jest tu nieszablonowy pomysł, który ma szansę na scenie zaistnieć.

Mimo tego urodzaju formy i treści, do tej pory wydaje mi się to wszystko koncepcyjnie mocno niespójne i do końca tego pomysłu nie chwytam, ale myślę, że dla sporego grona słuchaczy może to mieć swój urok. W końcu ciężko jest nie być subiektywnym w kwestii sztuki. Aczkolwiek, ta paleta muzycznych barw na pewno wyróżnia Karrakan i absolutnie nikogo tu nie kopiują. Udało im się stworzyć coś totalnie swojego. W utworach z jakimi zetkniecie się na niniejszej EPce usłyszycie riffy inspirowane Black Sabbath, Iron Maiden czy Deep Purple, którym towarzyszyć będą dźwięki saksofonu, poezja – wyśpiewana, a to czystym, a to mocnym i chropowatym wokalem. Będą gitarowe galopady, cięższe pasaże, sporo melodii, a i klimatyczne zwolnienia (tu właśnie kłania się coś z muzyki klubowej, jazzowej), czy też instrumentalny jamming, jaki otwiera ten materiał.

Jeżeli zespół popracuje jeszcze nad wizerunkiem, aby nie ginąć w natłoku kapel, które na scenie niczym się w tym względzie nie wyróżniają, to mogą zostać zauważeni (niestety, w dzisiejszych czasach coraz trudniej jest muzyce bronić się samej). Jest energia, umiejętności, nieszablonowy pomysł. Entuzjaści nowatorskiego rocka powinni dać im szansę, to autentycznie Muzyka z Bocznej Ulicy!

Przemysław Bukowski

(Łącznie odwiedzin: 65, odwiedzin dzisiaj: 1)