SATYSFAKCJA

50 lat The Rolling Stones

Daniel Wyszogrodzki

KEITH RICHARDS

NIEZNISZCZALNY

Victor Bockris

„Wolisz The Beatles czy The Rolling Stones?"

„Wolisz The Beatles czy The Rolling Stones?” – klasyczne pytanie zadawane już od dziesiątek lat. Niemal od początku swojej kariery The Rolling Stones stawiani byli w jednym rzędzie z rokowymi cudotwórcami z Liverpoolu. Trzeba jednak zauważyć, że o ile nie ma drugiego takiego zespołu jak The Beatles to nie ma również żadnej grupy, którą wypada zrównać z The Rolling Stones. Stare powiedzonko mówi, że blues każdemu gra w sercu. Sęk w tym, aby umieć podać to serce na tacy, otworzyć swoją duszę a tą umiejętność The Rolling Stones opanowali do perfekcji. Pomimo blichtru i przepychu Stonesi wciąż potrafią powrócić do pierwotnych emocji, tak pięknie wyrażanych przez amerykańskich bluesmenów, od których zresztą czerpali inspiracje.

Specjalna cena pakietu

66,00 zł – 63,00 zł

SATYSFAKCJA

50 lat The Roling Stones

Daniel Wyszogrodzki

KEITH RICHARDS

NIEZNISZCZALNY

Victor Bockris

satysfakcja-okladka-inrock„Wolisz The Beatles czy The Rolling Stones?” – klasyczne pytanie zadawane już od dziesiątek lat. Na pozór nic w nim skomplikowanego, chociaż ja do dzisiaj nie umiem na nie odpowiedzieć. Przede wszystkim dlatego, że jest niefortunnie sformułowane. Bo jak tu porównywać dwie tak różne stylistyki? Nie chodzi tu zresztą o samo pytanie a o fakt, że niemal od początku swojej kariery The Rolling Stones stawiani byli w jednym rzędzie z rokowymi cudotwórcami z Liverpoolu. Powód do dumy? Niekoniecznie. W przytoczonym dylemacie najczęściej ukryte jest bowiem przeświadczenie o podrzędnej, w stosunku do The Beatles, pozycji Stonesów.

Pozory mylą

Chociaż początkowe działania, nazwijmy je „marketingowymi” kazały managementowi The Rolling Stones budować wizerunek zespołu jako „anty-Beatlesów” to dawno już obie formacje uzyskały zbliżony, niemal legendarny status w świecie muzyki. To prawda, The Rolling Stones zawsze wyglądali na bardziej zadziornych, bardziej niegrzecznych i emanujących bardziej bezpośrednio wyrażaną seksualnością. Mieli stanowić jedynie słuszny wybór dla wszystkich buntowników i niespokojnych charakterów, nawiedzających ulice przemysłowej Anglii – mroczniejszą odpowiedź na grzecznych, delikatnych i radośnie uśmiechniętych prekursorów British Invasion. Tyle, że pozory często mylą. Jak kiedyś zauważył Lemmy z Motörhead – to raczej The Rolling Stones byli chłopcami z dobrych domów. Babcia Richardsa pełniła na przykład stanowisko burmistrza gminy municypalnej Walthamstow. Mick Jagger wywodził się za to z należącej do klasy średniej, dobrze sytuowanej rodziny nauczycieli. Obu artystom bliscy w większym stopniu ułatwiali rozpoczęcie kariery muzycznej, niż stanowili dla niej przeszkodę. Za to The Beatles życie nie raz doświadczyło zanim wstrząsnęli muzycznym establishmentem. Małżeństwo rodziców Lennona uchodziło za mezalians nieakceptowany przez najbliższych. Pozostawieni sami sobie, bez środków do życia pogrążali się w problemach finansowych i, w konsekwencji ciężkiego bytu, małżeńskich. Narodziny Johna nie były zresztą planowane a on sam stanowił najpewniej owoc romansu matki. Julia Lennon szybko założyła nowy dom w którym dla młodego Johna nie było na co dzień miejsca. Z kolei Paul McCartney wywodził się z klasy robotniczej złożonej z zamieszkujących Liverpool potomków Irlandzkich emigrantów.

Lemmy: Beatlesi pochodzili z Liverpoolu, z surowego żeglarskiego miasta podobnego do Hamburga w Niemczech czy Norfolku w Stanach. Mieli do czynienia z marynarzami, którzy potrafili skopać ci tyłek za byle mrugnięcie do nich. A Ringo pochodził z Dingle, to jest jak ten popieprzony Bronx w Nowym Jorku.
The Rolling Stones byli maminsynkami, studentami z obrzeży Londynu. Udali się do Londynu, gdzie głodowali, ale to był ich wybór. Lubiłem Stonesów, ale daleko im było do Beatlesów – nie mieli tego poczucia humoru, oryginalności, piosenek i prezencji.

Test

satysfakcja-okladka-inrock

Nie piszę tego bynajmniej, aby umniejszać znaczenie The Rolling Stones. Warto jednak pokazać, że nic nie jest tak oczywiste, jakim wydaje sie na pierwszy rzut oka. Tym bardziej, że Stonsesi wielokrotnie padali ofiarami uproszczeń, insynuacji, prób deprecjonowania ich twórczości. Porównania do The Beatles są tylko jednym z powszechnie pokutujących stereotypów. Prawda jest bowiem taka, że o ile nie ma drugiego takiego zespołu jak The Beatles to nie ma również żadnej grupy, którą wypada zrównać z The Rolling Stones. Oczywiście, można powiedzieć, że od trzydziestu lat nagrywają ciągle tą samą piosenkę. Uważam jednak, że jest to opina osób, które twórczość Stonesów poznały powierzchownie bądź nie znają jej niemal wcale. Proponuje test: wystarczy włączyć na słuchawkach „Exile On Main St.” Następnie, na przykład, „Sticky Fingers” i genialny, chociaż niedoceniany „Aftermath”. Po odsłuchu proszę powiedzieć, czy nie wyczuwacie Państwo w tych kompozycjach nuty geniuszu? Stare powiedzonko mówi, że blues każdemu gra w sercu. Sęk w tym, aby umieć podać to serce na tacy, otworzyć swoją duszę. Umiejętność tą The Rolling Stones opanowali do perfekcji. Pomimo blichtru i przepychu Stonesi wciąż potrafią powrócić do pierwotnych emocji, tak pięknie wyrażanych przez amerykańskich bluesmenów, od których zresztą czerpali inspiracje. I nie chodzi wcale o najbardziej znane utwory pokroju „(I Can’t Get No) Satisfaction czy „Start Me Up”. Warto wsłuchać się w kompozycje, które przypadkowi odbiorcy (czekający na kolejną „Angie”) kwitują przyciskiem „skip” na odtwarzaczu. Proponuje „wgryźć się” w przepełnionego poczuciem osamotnienia „No Expectations” czy „Midnight Rambler” i odpowiedzieć na pytanie, czy muzyka The Rolling Stone jest na pewno aż tak jednowymiarowa jak niektórzy twierdzą.

Przekłamany obraz

Oczywiście, dobre utwory to jedno, a styl życia artystów to sprawa całkowicie odrębna. O The Rolling Stones wielokrotnie mówiło się w kontekście dalekim od spraw typowo muzycznych. Zresztą trzeba przyznać, że winni są temu sami artyści. Spójrzmy w kartki z kalendarza: 12 luty 1967 – Richards i Jagger usłyszeli zarzuty posiadania niedozwolonych substancji po przeszukaniu posiadłości Redlands należącej do gitarzysty; 9 stycznia 1973 roku – Mick Jagger nie otrzymuje wizy japońskiej ze względu na prawomocny wyrok skazujący go za posiadanie narkotyków; 12 stycznia 1977 – Keith Richards ulega wypadkowi samochodowemu. Przybyła na miejsce Policja znajduje w bagażniku pokaźne ilości kokainy…

Można by tak jeszcze długo wymieniać. The Rolling Stones, w dużej mierze na własne życzenie, stali się pożywką dla mediów czekających na sensację. Gdybyśmy do ogólnego obrazu dodali jeszcze „romans” Jaggera z Davidem Bowie (o którym plotki podsycała Angie Bowie, żona zmarłego niedawno muzyka) to otrzymalibyśmy pełen zakres ekscesów zespołu. Nie neguje oczywiście faktu, że i Jagger i Richards nigdy nie uciekali od eksperymentowania z rozrywkami niedostępnymi zwykłym śmiertelnikom. Nie one jednak determinowały ich losy i nie przez ich pryzmat powinniśmy postrzegać zespół. Można również zadać sobie pytanie, czy prowadząc tak „wyniszczające” i „hedonistyczne” życie Stonesi dotrwaliby do roku 2016 i czy, gdyby nie był to obraz przekłamany, czekalibyśmy właśnie na najnowsze dzieło – „Blue and Lonsome”. Płyta, która wkrótce trafi do naszych rąk zapowiadana jest jako wielki powrót zespołu do bluesowych korzeni, prostoty i feelingu z którym zawsze kojarzyliśmy Stonesów. Nie mogło zresztą być inaczej, jako że tym razem muzycy postanowili oddać hołd wielkim Twórcom z przeszłości, między innymi Willemu Dixonowi, Howlin’ Wolfowi czy Little Walterowi. Całość przygotowana została podczas krótkiej, trzydniowej sesji w Londynie – Keith Richards i Mick Jagger zdecydowali się również na wyprodukowanie całości a w niektórych nagraniach wspierał ich sam Eric Clapton.

Dekonstrukcja legend

Odpowiedź na wiele pytań związanych z życiem i twórczością The Rolling Stones może dać Państwu doskonała biografia napisana przez Daniela Wyszogrodzkiego, jednego z najbardziej doświadczonych i cenionych polskich dziennikarzy. Książka „Satysfakcja” doczekała się licznych wznowień i uzupełnień. Obecnie obejmuje ona wszystkie znaczące wydarzenia w historii zespołu aż po rok 2013 i światowe tournee zorganizowane z okazji obchodów 50 lat na scenie. Pozycja obowiązkowa dla każdego, kto chciałby uzupełnić wiedzę o zespole bądź skonfrontować z prawdą najczęściej powtarzane legendy. Wraz z lekturą w zupełnie odmienny sposób zaczną Państwo podchodzić do poszczególnych płyt mistrzów Blues-Rocka. To mogę Państwu zagwarantować.

Jakub Kozłowski

Sekretarz redakcji

satysfakcja-okladka-inrock
niezniszczalny-okladka-inrock

Zapisz się do Newslettera aby otrzymywać informacje o naszych nowościach, zapowiedziach i wydarzeniach!

Rolling Stones – Pakiet Promocyjny
4.89 (97.76%) 116 votes